Fabuła

III wojna między niemczech a anglią. Anglia jest zamieszana w pewien konflikt w którym musi oddać 900 km ziemi a jako że nie chcą pomniejszać swojego kraju postanowili podbić niemczech. Anglicy dokonują wybicia wszystkich zakonnic i dzieci z sierocińca, ocalała tylko jedna wraz z kilkoma dzieci i jej najstarszą podopieczną. Do opuszczonego sierocińca dociera grupka żołnierzy niemieckich. [...] Między nią a jednym z żołnierzy rodzi się uczucie.

Od Maksa do Lisy

- Tak, pewien. - odwróciłem na chwilę głowę.
- Maks... - usłyszałem głos Lory'ego. Wstałem i podszedłem do niego. - Mam go jak na widelcu, strzelać? - spytał.
Wziąłem lornetkę i uważnie przyjrzałem się mężczyźnie który wyszedł z małego namiotu. Był to jeden z Anglików.
- Czekaj... - powiedziałem nie odrywając od niego wzroku. Mężczyzna w końcu stanął do nas plecami. - Teraz. - powiedziałem, sekundę później chłopak strzelił do niego, ten opadł na ziemię. - Jak byś strzelił mu w klatkę, miałby szanse doczłapać się do nich, a tak, pewnie przebyłeś płuco i po nim. - wyjaśniłem.


?

Od Lisy C.D Maksa

- Aaa...Już nie ważne -powiedziałam przesuwając się nieco by zrobić chłopakowi miejsce pod ścianą.
Maks pokiwał głową i zaczął przyglądać się swoim butom. Dalsza rozmowa już się nie kleiła, a ja zaczynałam być głodna. Wstałam z podłogi i spoglądając na towarzysza spytałam.
- Jesteś głodny?
- Nie bardzo -odparł podnosząc wzrok
Wzruszyłam ramionami i wyszłam na chwilę z pomieszczenia. Udałam się do sąsiedniego pokoju gdzie czasem przechowywałam drobne posiłki, które udało mi się zwędzić komuś na mieście. Zostało już kilka kromek chleba...Bez wahania wzięłam je i wróciłam do Maksa.
- Jesteś pewien, że nie chcesz? -pomachałam mu jedzeniem przed twarzą.

?

Od Maksa do Lisy

Wstałem i ruszyłem za Apaczem, zszedłem po starych schodach, może to dziwne ale wydawało mi się że w każdej chwili mogą się rozlecieć... wyszedłem na zewnątrz.
- Co jest? - spytałem podchodząc do Lory'ego.
- Widzisz to coś? - spytał wskazując w jakiś czarny punkt i podał mi lornetkę.
- No widzę i co? - spytałem patrząc przez przedmiot.
- Zastanawiam się czy to namiocik tych szczurów czy kogoś innego... idziemy sprawdzić? - spytał.
- Nie, mieliśmy nie mieszać się w takie sprawy. Jak by co, będziemy strzelać. - powiedziałem.
Chłopak przystał na moje słowa, wszyscy wróciliśmy do środka, podniosłem wzrok na sufit który był w fatalnym stanie, podłoga, okna w nie lepszym... skierowałem wzrok na bawiące się dzieci a później na dziewczynę, która nie zmieliła swojej pozycji, usiadłem obok niej.
- Więc... co chciałaś powiedzieć? - spytałem.

?

Od Lisy C.D Maksa

Przez dłuższy czas nie odzywaliśmy się do siebie. Cała ta rozmowa przypomniała mi poprzednie lata. Każdy dzień w cierpieniu i bolesnych wspomnieniach... Nigdy nie chciałam do tego wracać. Teraz jednak mogłam z kimś porozmawiać. Chłopak siedział zamyślony co jakiś czas zerkając za okno. Widać było, że także dotknęła go przeszłość.
- No a... -nie dokończyłam zdania, bo w tej chwili inny żołnierz wszedł do pomieszczenia.
- Maks jesteś potrzebny -zwrócił się do mojego towarzysza.
- Idź, poczekam -mruknęłam patrząc jak wychodzi z pokoju.

?

Od Maksa do Lisy

Westchnąłem cicho, po czym kucnąłem koło dziewczyny.
- Ja też straciłem rodziców, dostali kulki w głowie, mój młodszy brat też. Wyobraź sobie, że mnie to nawet w sierocińcu nie chcieli... gdyby nie wojsko, pewnie leżał bym w ziemi. - powiedziałem po chwili.
Większość z nas przeżyło traumy życiowe, jedni lżejsze, drugie mocniejsze. Wydaje mi się że nie ma nic gorszego, niż widzieć śmierć własnych rodziców, niż odrzucenie...

?

Od Lisy C.D Maksa

- Nie przeszkadza? -powtórzyłam ze złością- A mamy inny wybór?
Chłopak milczał. Zdenerwowało mnie to jeszcze bardziej. Gdyby podjął kłótnie przynajmniej miałabym się na kim wyładować, a tak?
Zamknęłam oczy i spróbowałam się opanować. Przecież nie mogę wiecznie się wszystkiego czepiać.
- Sorki...-powiedziałam przeczesując dłonią włosy- Ja...Jestem tu odkąd skończyłam 15 lat.
- To długo -powiedział, a w jego głosie wyczułam współczucie.
- Tak -potwierdziłam- Rodzice zginęli. Matka popełniła samobójstwo, bo przerosło ją to wszystko, a ojciec zmarł z tęsknoty za nią.
- I tak tu trafiłaś -podsumował
- Nie chciałam. Żyłam na ulicy, czasem pomieszkiwałam u kogoś aż  końcu ta stara zakonnica się mną zainteresowała i musiałam zostać w tym sierocińcu. Często brakuje tu jedzenia, ale jakoś da się żyć.

Maks?

Od Maksa do Lisy

- Nie. - powiedziałem krótko.
- Jak to nie? - spytała lekko zdziwiona.
- Normalnie, nie było jeszcze okazji. - mruknąłem. - Teraz ja popytam. - stwierdziłem. - Długo tu jesteście? Nie przeszkadza wam zimno, brak wody? - spytałem.

?
© Agata | WS | x x.